niedziela 4 listopada 2007
Tradycyjnie w pierwsza niedziele po 1 listopada, od wielu lat odbywa sie w Fordonskiej Dolinie Śmierci Droga Krzyzowa, prowadzona przez studentow naszego duszpasterstwa. . Do Da pojechalem na godz 13. Przed wyjsciem na Droge Krzyzowa, robimy mini przedstawienie w kosciele, w ktorym rowniez bralem udzial, wiec od 13 trwaly proby. Przedstawienie to historia 3 osob: niepelnosprawnej, wyksztalconej osoby starajacej sie o prace, ktorej nie dostaje tylko dlatego ze jezdzi na wozku, pracownika fizycznego oszukanego przez pracodawce, oraz matki nie dajacej sobie rady z 3 swoich dzieci. Zostaja one pocieszone przez Jezusa i zachecone do wziecia swojego krzyza na ramiona i rozpoczynaja Droge Krzyzowa. Proby najpierw w auli domu parafialnego potem w kosciele. Roboty bylo troche ale bylo milo. Kiedy Droga Krzyzowa sie rozpoczela, (o 15:15) zostalem z kolezanka by po nas posprzatac i przygotowac kosciol do eucharystii, dolaczylismy do Drogi na 4 stacji. W realizacji drogi pomagali nam studenci z najmlodszego Duszpasterstwa Akademickiego w Bydgoszczy: Kana i przygotowali naprawde dobre rozwarzania. Ciekawie zmieniala sie pogoda podczas drogi. Na poczatku calkiem cieplo z bialymi chmurami, potem silny wiatr i coraz zimniej, a na niebie same szare chmury, potem noc i naprawde zimno. Po zakonczeniu Drogi KRzyzowej rozpoczela sie eucharystia akademicka (wyjatkowo o 17:00) koncelebrowana przez kaplana parafii oraz duszpasterza Kany (nasz ksiadz wyjechal do Rzymu na grob JPII), a po eucharystii spotkalismy sie w sali DA z ludzmi i ksiedzem Kany. Oni istnieja dopiero rok, my w tym roku obchodzimy 20-lecie, wiec wymienilismy sie uwagami i doswiadczeniami, jako starsi udzielilismy porad mlodszym kolegom. Bylo bardzo milo, na stole pyszne ciasto, gadalismy do 20. Potem powrot do domu.
[ 11:32 AM ] [ 2007-11-10 ]