wtorek 23 października 2007
Dzis dzien zakupu komputera. Drobne stresiki mialem z tym zwiazane przez ostatni tydzien. Bo ja bylem za to odpowiedzialny, wiec ja wybralem sklep, czesci komputera itp. Mamy w Martyrii nowe biurko z szafka na obudowe i monitor zamykana na klucz, wiec musialem tak dobrac czesci by monitor wszedl do szafki, a komputer mogl byc wlaczany bez jej otwierania. Dzis dzien odbioru komputera, a ja mialem w plecaki 3/4 ceny w 1 i 2zl, profesjonalnie zrolowane je po 50szt. Wiec musialem pobiegac po bankach i sklepach aby je po trochu zmienic na papier. Zajelo mi to godzinke i odwiedzilem 10 roznych lokali, tylko w moim ulubionym ING chcieli prowizje za zamiane wiec im podziekowalem. Sklep komputerowy miesci sie bardzo blisko Martyrii, ale mimo to wlascicie odwiozl mnie swoim prawie luksusowym samochodem, i nawet pomogl wniesc komputer do MArtyrii. Troche podlaczania i okazalo sie ze ... komputer nie dziala, padl zasilacz. Telefon do sklepu i po 10 minutach wlasciciel przyniosl drugi zasilacz, wymienilismy i komputer odzyl :) Jak sie pozniej okazalo, ten pierwszy zasilacz w sklepie dzialal rowniez, a caly kompurer dzialal u nich 2 dni temu normalnie jak zostal zlozony i instalowany windows (orig). Wiec na sprawnym juz komputerze trzeba bylo zainstalowac siec i internet (moj pomysl byl zeby bylo to robione bezprzewodowo, i choc nie znam sie za bardzo na konfigurowaniu sieci WIFI, a raczej nie wiem jak jest ona skonfigurowana w MArtyrii), sporo oprogramowania. No ale komputer dziala i to sprawnie, wiec nasze nowe biuro w sali DA jest juz w pelni sprawne.
[ 02:35 PM ] [ 2007-10-29 ]