niedziela 21 października 2007
o 6:20 pobudka, mama z siostrami szla na wybory (siostra i tak zapomniala dowodu, a ja dospalem o 7:15), potem szykowanie sie i wypad do Inowroclawia na imieniny babuni. Bylismy na miejscu po 9, i odwiedzilismy najpierw cmentrarz. Potem wszyscy poszli do babci, a ja poszedlem na msze do mojego ulubionego w Inowroclawiu kosciola w ktorym bylem chrzczony. Kosciol rozpoczal wlasnie remont wiec wygladal dosyc smiesznie, bo prawie nie bylo lawek, wszystkie rzezby posciagane lub zasloniete folia malarska, nawet tabernakulum i staly rozstawione rusztowania, wiec eucharystia miala specyficzny klimat i byla dosyc krotka. No a potem do babuni, na jedzonko, gadanie, jedzonko, gadanie i tak do 17. Potem pozegnania i powrot do domu. W planie mialem isc na wybory, mialem byc w domu o 19:40 wiec akurat bym zdazyl, ale pociag sie spoznil 15 minut, i w domu bylem po 20. Pech
[ 01:40 PM ] [ 2007-10-27 ]