sobota 20 października
Dzis po raz kolejny pojechalem do szpitala. Wczoraj odchodzac, zazartowalem "do jutra", no i tak wlasnie wyszlo. Glownie ze sprawa kolezanki, ktora chciala ze mna porozmawiac na trapiacy ją problem, a nie bardzo bylo jak sie spotkac, wiec skoro wybierala sie w odwiedziny do szpitala, to postanowilem ze pojade z nia, i w drodze powrotnej sobie porozmawiamy. Dotarlismy w czasie godzin odwiedzin, wiec przepustki nie byly potrzebne. W miedzyczasie dotarlo do szpitala jeszcze kilka osob, wiec w sumie byla nas szostka. Musielismy wiec wyjsc z jej pokoju, i usiedlismy sobie w korytarzy. Bylo bardzo milo i zabawnie. Posiedzielismy tam ponad 2 godziny, po czym zmykalismy do domu. W drodze powrotnej poszedlem z kolezanka na spacer, odprowadzilem ja prawie pod dom, a raczej ona mnie na przystanek autobusowy, tyle ze oddalony o pare dobrych kilometrow, od miejsca w ktorym wysiedlismy z tramwaju i znajdujacy sie pod jej domem :) Pozwierzala mi sie z jej problemow, doradzilem jej jak moglem i wrocilem do domku.
[ 01:19 PM ] [ 2007-10-26 ]