piatek 19 października 2007
Rano, zadzwonila do mnie Szefowa Martyrii, ze kolezanka wyladowala wczoraj w szpitalu z podejrzeniem ataku padaczki. Wiec wstalem i zorganizowalem wypad do szpitala z odwiedzinami. Udalo sie skrzyknac 2 osoby i pojechalismy. Szpital wojskowy, w dodatku przed oficjalnymi godzinami odwiedzin, wiec trzeba bylo zalatwic przepustki. Posiedzielismy u niej dobre 2 godzinki, choc byla wyraznie zmeczona i spiaca i wrocilismy do domu. Bylo milo i przyjemnie, pomimo okolicznosci
[ 12:52 PM ] [ 2007-10-26 ]